Jak Szwedzi szukają żony, kochanki i seksu a do tego z dzieckiem. Staram się więc zrobić wszystko, by małżeństwo ze Szwedem trwało. Marzę, by przejść na emeryturę, odejść od
Mustafa, Şehzade Mustafa Muhlisi (ur. w 1515 roku w Manisie, zm. 6 października 1553 roku w Konyi) – syn sułtana Sulejmana Wspaniałego i jego konkubiny Mâhidevrân. Był władcą Manisy od 1533 do 1541, a następnie Amasyi od 1541 do 1553 roku. Mustafa był następcą tronu osmańskiego i bardzo popularnym księciem wśród mieszkańców
59K views, 115 likes, 1 loves, 85 comments, 19 shares, Facebook Watch Videos from Polki.pl: „Miał odejść od żony, a zdradził mnie. Dlaczego? Od tamtego czasu prawie obsesyjnie o nich myślę. O niej i
Prawo do zwolnienia z tytułu opieki nad dzieckiem mają również rodzice rozwiedzeni lub będący w związkach nieformalnych, jednak limit dwóch dni dotyczy osobno każdego związku, z którego pochodzą dzieci. Jak wspomniano powyżej, zwolnienia nie można udzielić pracownikowi pozbawionemu władzy rodzicielskiej. Urlop opieki nad
Artem Aleksiejewicz Czarny (RU. Артём Алексеевич Чёрный) - Główny bohater książki Metro 2033, Metro 2035 (w książce Metro 2034 niestety go nie ma)oraz serii gier Metro 2033, Metro: Last Light oraz Metro Exodus. Artem urodził się 31 marca 2009 roku w Moskwie na krótko przed wojną atomową. Po wojnie mieszkał z mamą na stacji Timirjazewska do momentu gdy stacja
Zachęcaj je więc do kontaktów z rówieśnikami, sam bądź inicjatorem rozmowy, opowiedz o innych dzieciach, których rodzice się rozwiedli. Mów otwarcie, czego można się bać i jak ty możesz pomóc synowi lub córce w tej sytuacji. Zapewniaj o swojej miłości i o tym, że rodzicem jest się do końca życia i nic tego nie zmieni.
To z pewnością najtrudniejszy etap odchodzenia: przyznać, przed samą sobą, że nie tak to miało być, że kłamstwa, oszustwa, cierpienie emocjonalne, a może nawet fizyczne są nie do zniesienia. Chciałaś, żeby przestało boleć. Chciałaś zrozumieć jego zachowanie. Chciałaś go zmienić. Nie ma znaczenia, jak bardzo go kochasz.
Asysta zorganizowana zostanie analogicznie jak dla dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Na trasach z Włoch, dzieci poniżej 14 roku życia podróżujące samodzielnie, muszą przedstawić w check-in deklarację podpisaną przez obojga rodziców wydawaną przez każdy urząd policji we Włoszech. Bagaż, przewóz wózków i innych akcesoriów
Mam problem jakich wiele, ale nikt recepty na taką sytuację jeszcze nie wymyślił, więc muszę się poradzić Was. Mam 31 lat, moja partnerka również 31, po nowym roku planowaliśmy
Już od na prawdę wieeelu miesiecy zastanawiam się,czy odejść od niegoI nie chodzi tu o to,że raz zachował się jak odejść od niego?Ale dokąd?mamy dziecko..
Tl2SWZi. Sprawę należy załatwić z dwóch stron – od strony emocjonalno-psychologicznej oraz prawnej. Dzieci są już dojrzałe, dorosłe, więc wiele rzeczy da się im po prostu wytłumaczyć, z doświadczenia mogę powiedzieć, że najlepiej utrzymywać z nimi jak najczęstszy kontakt, aby rozwód z żoną nie był jednocześnie separacją od dzieci. Od strony układów z żoną także najlepiej ustalić warunki rozwodu, a nawet podziału majątku – bo będzie to lepsze niż zaskoczenie pozwem do sądu. Od strony prawnej najlepiej oczywiście mieć wszystko ustalone: warunki rozwodu – z orzeczeniem o winie, bez orzeczenia alimenty na małoletnie dziecko oraz ewentualną opiekę, gdzie będzie mieszkać, w jaki sposób kontaktować się z tym drugim rodzicem, alimenty na dorosłe dziecko należy uzgodnić z tym dzieckiem, ewentualny podział majątku. Jeśli nie da się tego ustalić w zaciszu domowym, warto posłużyć się mediatorem, osobą trzecią, która pomoże dojść do kompromisu czy porozumienia. Może warto zacząć od pozwu o separację, a nie rozwód. Brzmi to mniej drastycznie, może wywoła mniejsze emocje, a na pewno mniej negatywne. Zgodnie z zapisami Kodeksu rodzinnego: „Art. 611. § 1. Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd orzekł separację. § 2. Jednakże mimo zupełnego rozkładu pożycia orzeczenie separacji nie jest dopuszczalne, jeżeli wskutek niej miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeżeli z innych względów orzeczenie separacji byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. § 3. Jeżeli małżonkowie nie mają wspólnych małoletnich dzieci, sąd może orzec separację na podstawie zgodnego żądania małżonków”. Po prawomocnym orzeczeniu separacji małżeństwo istnieje nadal, z tym jednak zastrzeżeniem, że powstają skutki takie jak przy rozwodzie z pewnymi wyłączeniami. Każde z małżonków formalnie separowanych, bez ograniczenia jakimkolwiek terminem, może wytoczyć powództwo o rozwód (art. 56). Dla rozwodu małżonków uprzednio separowanych przepisy nie przewidują ani ułatwień, ani utrudnień do uzyskania rozwodu. Separacja prawna (formalna) powstaje w dacie uprawomocnienia się wyroku (postanowienia) orzekającego separację (analogicznie jak przy wyroku orzekającym rozwód, patrz orzeczenie SN z dnia 6 listopada 1967 r., sygn. akt I CR 355/67, OSN 1968, nr 7, poz. 123). Od tej daty powstają skutki separacji. Do skutków orzeczenia separacji należą: powstanie między małżonkami rozdzielności majątkowej, ustanie obowiązku określonego w art. 24 – rozstrzygania wspólnie o istotnych sprawach rodziny, wygaśnięcie obowiązku z art. 27 – przyczynianie się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli, niemożność stosowania art. 28, 29, 30, wyłączenie domniemania pochodzenia dziecka od męża matki, odsunięcie małżonka spadkodawcy od dziedziczenia ustawowego, jeżeli w chwili otwarcia spadku małżonkowie pozostawali w separacji, możliwość wyłączenia małżonka od dziedziczenia z ustawy, jeżeli spadkodawca wystąpił o orzeczenie separacji z jego winy, a żądanie to było uzasadnione (art. 940 § 1 Kodeksu cywilnego); wyłączenie to nie znajdzie zastosowania w sytuacji wskazanej w art. 57 § 2 oraz w art. 613 § 2 Kodeksu rodzinnego, wpisanie do aktu małżeństwa i do odpisu z niego wzmianki o orzeczeniu separacji lub o jej zniesieniu, niemożność przysposobienia wspólnego przez separowanych małżonków (art. 115 § 1); są oni wprawdzie małżonkami, ale żyją w rozłączeniu, przysposobienie wspólne ma zaś sens wtedy, gdy dziecko będzie wychowywane wspólnie przez przysposabiających; można przypuszczać, że dobro dziecka sprzeciwia się tego rodzaju adopcji; patrz uwagi do art. 114 i 115, niemożność przysposobienia przez jedno z małżonków separowanych bez zgody drugiego (art. 116). Małżonek pozostający w separacji nie może zawrzeć ponownego małżeństwa. Warto może więc zacząć od separacji. Przy separacji także ustala się alimenty na małoletnie dziecko, proszę więc ustalić tę kwestię najlepiej poprzez umowę alimentacyjną i tylko ją potwierdzić w sądzie. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .
Jestem z chłopakiem od 3 lat, mamy niespełna roczne dziecko. Mój partner to bardzo despotyczna osoba, która nie akceptuje odmiennego zdania. Nie potrafię tak dłużej żyć, on izoluje mnie od znajomych i rodziny. Wykorzystuje fakt, że dobrze zarabia, a ja obecnie nie pracuję. Chcę odejść od niego, ale boję się, że zabierze mi dziecko. Powiedział, że do skutku będzie walczyć o dziecko w sądzie, bo ma pieniądze. Cały czas mnie straszy. Co mam robić? Chcę się wyprowadzić jak najszybciej. Prawo ojca do pełnienia praw rodzicielskich Podejmując jakiekolwiek działania, musi Pani mieć świadomość, iż partnerowi jako ojcu dziecka, posiadającemu pełnię praw rodzicielskich, przysługuje prawo do kontaktu z dzieckiem. W związku z tym ma on prawo wiedzieć, gdzie i z kim dziecko przebywa, jaki jest jego stan zdrowia, jak się rozwija (emocjonalnie, fizycznie), jakie czyni postępy w rozwoju oraz o wszelkich codziennych sprawach z życia dziecka. Ojciec dziecka ma także prawo do kontaktów z dzieckiem, jak również do zabierania go do siebie, na weekendy czy wakacje. Wyprowadzenie się od partnera razem ze wspólnym dzieckiem Oczywiście dziecko powinno zamieszkiwać z obojgiem rodziców – przynajmniej do chwili, gdy władza rodzicielska przysługuje Państwu obojgu i nie zostało ustalone w inny sposób miejsce pobytu dziecka, np. tylko u jednego z Państwa. W związku z tym w sytuacji, gdy wyprowadzi się Pani z domu z dzieckiem bez wiedzy ojca, może on powiadomić o tym fakcie policję i zgłosić uprowadzenie dziecka. Aby tego uniknąć, wystarczy, by wyprowadzając się z domu, poinformowała Pani partnera o tym, gdzie dziecko będzie od tej pory zamieszkiwać. Koniecznie proszę to zrobić przy świadkach lub na piśmie, za potwierdzeniem od partnera, iż otrzymał on to pismo od Pani. Jeszcze lepiej, gdyby udało się zostawić partnerowi pisemną informację o miejscu zamieszkania dziecka, jak również samą wyprowadzkę przeprowadzić w obecności świadka. Dzięki temu, gdyby ojciec dziecka „nasłał” na Panią policję, by odebrała dziecko, będzie Pani miała dowód, iż robi on to w zemście. Zobacz również: Jak odejść od męża z dzieckiem? Uregulowanie kontaktów dziecka z ojcem Wyprowadzając się, proponuję, by od razu złożyła Pani wniosek do sądu o uregulowanie kontaktów partnera z dzieckiem. We wniosku tym wystarczy, iż wykaże Pani, z jakich powodów się Pani wyprowadziła oraz zaproponuje Pani, w jaki sposób będą ustalane kontakty ojca z dzieckiem. Winna Pani wskazać, kiedy, w jakim miejscu i w czyjej obecności partner może spotykać się z dzieckiem, czy może zabierać dziecko do siebie, na jak długo, kiedy dziecko musi wrócić do Pani itp. Ustalenie miejsca pobytu dziecka po rozstaniu rodziców Jedyne, co partner może w tej sytuacji zrobić, to wystąpić do sądu o ustalenie miejsca pobytu dziecka u niego – z doświadczenia wiem, iż sądy w 99% spraw ustalają, że dzieci powinny przebywać u matki, zwłaszcza w sytuacji gdy nie są przez nią zaniedbywane, a matka nie ma problemów z alkoholem i narkotykami. Oczywiście może także wnosić o pozbawienie Pani władzy rodzicielskiej, jednak tutaj musiałby wykazać Pani karygodne zachowanie, zaniedbywanie dziecka, bicie, znęcanie się, a także Pani uzależnienie od alkoholu, narkotyków czy niemoralne prowadzenie się. Bardzo rzadko pozbawia się matki władzy rodzicielskiej. Okoliczność, iż jest Pani osobą nieosiągającą dochodu, nie jest podstawą do odebrania Pani dziecka. Pozew o zasądzenie alimentów na dziecko od byłego partnera Partner może także odmówić dobrowolnego płacenia alimentów na dziecko. Dlatego też, by uniknąć takiej sytuacji, powinna Pani wystąpić do sądu o zasądzenie alimentów na dziecko. Gdy będzie Pani posiadać wyrok zasądzający alimenty, będzie Pani mogła nawet wbrew woli partnera egzekwować je za pośrednictwem komornika. Partner może także zjawić się u Pani z policją, żądając wydania dziecka. Ponieważ nie mają Państwo uregulowanych kwestii miejsca zamieszkania dziecka, policja po wyjaśnieniu sytuacji odstąpi od czynności, tłumacząc, iż nie mają podstaw prawnych do zabrania dziecka od Pani. Czy jest potrzebna zgoda ojca na wydanie dziecku paszportu? Ojciec dziecka może też odmówić podpisania zgody na wydanie paszportu dziecku, jeżeli chciałaby Pani wyjechać za granicę. Wówczas będzie Pni musiała wystąpić do sądu o wydanie takiej zgody. Podsumowując: wyprowadzając się z domu, proszę mieć na to świadków i pamiętać o konieczności poinformowania partnera o miejscu nowego zamieszkania dziecka. Po drugie, proszę jak najszybciej wystąpić z wnioskiem do sądu o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka u Pani oraz o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem, jak i zasądzenie alimentów na rzecz dziecka. Proponuję, by po wyprowadzce z domu udała się Pani do urzędu gminy i zapytała, jakie świadczenia rodzinne lub z opieki społecznej mogą Pani przysługiwać (np. świadczenie rodzinne, dodatek dla samotnie wychowujących dziecko itp.). Zobacz również: Prawa konkubenta do dziecka Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼
LillAnn1 25 października 2012, 22:03 Już od na prawdę wieeelu miesiecy zastanawiam się,czy odejść od niego...I nie chodzi tu o to,że raz zachował się jak świnia i mam na niego focha...Jak świnia zachowuje się każdego dnia i niejednokrotnie mogliście to sobie poczytać w moim pamietniku..A odkąd urodził nam się synek,jest jeszcze gorzej...Przestał kompletnie się starać,kompletnie mnie zauważać,mówić cokolwiek co jest przychylne czy miłe..Jak się go pytam czy smakuje ci obiad,to tylko burknie,ze tak...sam w życiu nie powie...ale nie daj B. niech no mi obiad nie wyjdzie(co się zdarza rzadko bo ponoć świetnie gotuję),to da mi to bardzo dobitnie i boleśnie odczuć...nie pocieszy,ze następnym razem mi się uda,tylko podniesionym głosem oznajmia-nie będę tego jadł!!! A jak zachoruję to jest dopiero dramat...jakiś czas temu tak mnie coś ścieło...wymiotowałam,wszystko mnie bolało,gorączka wysoka,dreszcze,zawroty głowy....ledwo mogłam usiasć,przewracałam się wstając,byłam słaba i sama nie wiedziałam co mi było mowy abym zajęła się małym,byłam nieobecna co usłyszałam?"Kurwa to co ja ci poradzę?Nie wezmę wolnego bo rozworzę ludzi".Obdzwonił swoją mamę,szefową(bardzo dobrze żyjemy z nią).Kuzynkę i sama nie wiem kogo jeszcze aby tylko ktoś mnie zabrał do lekarza...On przecież nie mógł wziąć wolnego bo by tam umarli bez niego...wystarczyłoby tylko aby rano ludzi porozwoził do pracy,a po 17 ich porozwoził do domu...to jakieś 30-40 minut max,jakoś bym się małym zajęła przez tak krótki czas...W końcu i jego brat i kuzynka pomogli mi się dowlec do lekarza a jego mam zajęła sie w tym czasie naszym dzieckiem....Chwała mu za to,że mama się zlitowałą bo on sam przecież był niezastąpiony w pracy...ciekawe co by zrobili gdyby jemu samemu coś się stało i nie mógł by ich nawet rozwieść...bidulki:/O urlopie nie ma mowy bo to taki przykładny pracownik jest i woli wziąć za urlop pieniądze,niż spędzić z nami choćby jeden dzień...Każdy nasz dzień wygląda tak samo...Ja z dzieckiem w domu,każdego dnia muszę pozamiatać podłogi bo w tych naszych 40 metrach kwadratowych to się tak cholernie szybko syfi,ze to bania mała...wszystko na kupie to nie dziwne...Każdego dnia muszę myć naczynia,zrobić obiad iść z małym na dwór...a jak czegoś nie zrobię bo nie miałam na to czasu/siły/ochoty,to usłyszę,ze jestem brudasem i że jeszcze tylko tu brakuje nasrać na środku...no taki pedancik mi się trafił do cholery..Hrabia po pracy to jak każdy facet przecież ogrooooomnie zmęczony i zasługuje na:postawiony obiadek pod nos z moim uśmiechem na ustach bo przecież to dla mnie nagroda...czy smakuje to nie usłyszysz ewentualnie,że nie dobre to usłyszysz dobitnie...Potem sobie siada na laptopa i po internecie buszuje...Allegro,Odkrywca,WP,Onet i wszystkie inne bzdety...Słowem sie nie mogę odezwać bo usłyszę,że mu się należy bo chce sobie odpocząć bo się najebałem w pracy....Z dzieckiem się nie pobawi bo zmęczony.....do mnie sie nie przytuli bo zmęczony a jak go poproszę czy się już wkurzę i powiem,że może by zauważył,ze też tu jestem czy mnie przytulił to jeszcze usłyszę "o huj ci chodzi" albo "znowu się przypierdalasz" -dosłownie,takimi słowami...Jemu się po prostu należy odpoczynek bo on się taaak napracował...Mi należy się tylko milczeć i dawać mu jeść,uprać majtki i skarpetki i przynieść je ze strychu...milczeć bo Hrabia zmęczony...nie pretensjować-bo Hrabia po pracy zmęczony....nie czepiać się go,nie narzekać bo mam jak w masełku..Czego ty chcesz od tego chłopa?-wszyscy mnie pytają...nie pali,nie pije,nie chodzi po knajpach,nie gra w kasynach,każdy grosz do domu przynosi,koło domu wszystko robi,pracowity,dobrze zarabia i na nic mi nie brakuje...No ideał kurwa!!!Tylko ja wymyślam....Ja się czepiam bez powodu,ze przy obcych ludziach na mnie klnie,że mnie wyzywa,że mówi do mnie "rusz pizdę"...Że do swojej byłej żony odzywa się lepiej niż do mnie a przecież tak strasznie mnie kocha-jak twierdzi...To ja się bez powodu czepiam,że jak przyjdzie po pracy to siada przed komputerem lub telewizirem,nie jednokrotnie na przywitanie nie dając nawet marnego buziaka....czepiam się go,ze potem nie przytuli,nie zapyta jak mi minął dzień,nie powie nigdy nuc miłego,nie pochwali nigdy za nic za to wytknie mi błędy do żywego...Ja się czepiam,ze na słowo "Ślub" ciągle słyszę jeszcze nie czas i że on sie tak strasznie zawiódł na swojej byłej zonie,że teraz się boi...Ale my do cholery mieszkamy razem prawie od 4 lat,mamy prawie 2 letnie dziecko...zna mnie dobrze,na tyle dobrze,aby wiedzieć czy ja jestem "tą" czy nie a nie mnie zbywa ciagle....Ja wiem,że jestem źle traktowana,że siedzę tu i gniję na tej zapyziałej wiosce,dostaję już do głowy bo nie umiem tak żyć,ja jestem z miasta,duzego tutaj chodzę w wieśniackich ubraniach,z tłustą głową,nie uczesana i nieumalowana bo po co?dla kogo?Tutaj jeszcze mi doszedł kolejny obowiązek...teraz jak "teściówka" poszła do pracy,to ja musze rozpalać w piecu w kotłowni aby w centralnym było ciepło...muszę wyjąć popiół,potem przynieść z komórki węgla i drzewa na rozpałkę...czuję się jak śmieć bo nie umiem się przestawić na taki tryb życia...pochodzę z miasta,nam grzeja grzejniki....a tutaj muszę sama w kaloszach w jakichś wieśniackich spodniach od dresu bo szkoda upaprać jeansów...Już może nie tyle chodzi o to,ze z miasta przyszłąm na wieś i nikt nie potrafi zrozumieć,ze ja nie umiem się przestawić na te wiejskie życie,ze sie tu duszę bo nie ma gdzie iść nawet na spacer z dzieckiem,ze nie ma tu zoo,kin czy teatrów,galerii handlowych czy czegokolwiek co jest w mieście....ale najbardziej chodzi o to,jak jestem traktowana...Ja się nie daję...serio...jestem zodiakalnym bykiem,nie daję sobie dmuchać w kaszę...ale porywam się z motyką na słońce bo on dobrze wie,że ja nie mam gdzie iść,za co żyć..ze boję się znów zaczynać wszystkiego od nowa...boję się,ze juz mnie nikt nie zechce,ze nie jestem dość łądna i warta czegokolwiek...Nie mam kompletnie wiary w siebie...ciągle czuję,ze nie jestem dla niego ani ładna ani zgrabna...warczę na synka,ciągle krzyczę i już wiem,ze ja mam depresję,chodzę smutna,ciągle płaczę,nie mam na nic ochoty,nic mnie nie cieszy...ten związek mnie dobija,jest toksyczny...ale jestem też od niego uzależniona na wielu płaszczyznach...mam teraz dziecko i sprawa nie jest taka prosta...nikt nie wynajmie mieszkania samotnej matce...będą sie bać,ze nie bedę miała z czego zapłacić....ja sama się o to boję...a ceny wynajmu choćby rudery to jakaś masakra...tu u nas 700-800zł...nie dam rady z dzieckiem za 1500 brutto....i on dobrze o tym wie....nie docenia mnie wcalea wręcz przeciwnie a jak mam o coś pretensje,nie wytrzymuję już,wybucham to tylko słyszę,że nikt mnie na siłę nie trzyma,że droga wolna,że mogę znaleźć sobie kogoś,kto mnie bedzie jak ksieżniczkę traktować...A co ja do cholery nie zasługuję na bycie ksieżniczką?Zasługuję na bycie nikim?Gdyby znalazł się ktoś,kto by mi podał rękę...głównie w sprawie mieszkania jakiegoś taniego to pracę bym sobie znalazła,małego do żłobka oddała...coś bym pokombinowała....ja wiem,ze musze odejść...z drugiej strony czuję zazdrość na myśl,ze mogłaby tutaj mieszkać za jakiś czas inna kobieta,że mógłby się z inną spotykać,ze "to wszystko" już nie byłoby moje..Nadal go kocham i pewnie dlatego nie mam sił aby cokolwiek ze swoim życiem robić...tylko pogłębiam się w moich czarnych demonach i depresji,która rozwija się z prędkościa światła...kiedyś bym wżyciu nie pomyślała,ze coś moze mi sie nie udać,ze nie dam rady,że jestem brzydka czy nie fajna.....teraz przez ten zwiazek czuję,ze nie jestem warta niczego i nic mi się nie należy i nic nie uda....moja samoocena siega powoli dna...i tylko drobne,przyjemne zdarzenia jak podryw na dyskotece przez mężczyznę czy oczko chłopaka w autobusie jakoś mnie jeszcze trzymają przy życiu.... Dołączył: 2011-03-27 Miasto: Londyn Liczba postów: 1693 25 października 2012, 22:27 Moim zdaniem musisz coś zrobić ze swoim życiem i to szybko. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że krzywdzisz wasze dziecko wychowując je w takiej atmosferze. To już nie te czasy gdzie zły związek ciągnęło się "ze względu na dziecko" bo wiadomo już, że to wcale nie jest dla ich dobra. Raczej z wielka szkodą na przyszłość. Pomyśl, że synek wyrastając w domu z wiecznie nieinteresującym się nim ojcem warczącym na matkę i sfrustrowaną nieszczęśliwą matką sam będzie miał problemy różnego rodzaju. Mogą to być problemy emocjonalne, z nauką, ze zbudowaniem zdrowej relacji w przyszłości, z założeniem rodziny itp. Nie masz rodziców, którzy przyjęli by cię na jakiś czas dopóki wszystkiego sobie nie ułożysz? Może twój partner przejrzy na oczy. Nairobi 25 października 2012, 22:28 ty chcesz jeszcze wziąć z nim ślub ? niezła jesteś ; D ogólnie to sama sobie takiego wybrałaś... spojrzenia obcych facetów trzymają cię przy życiu ? widać od razu jakim typem osoby jesteś "muszę pozmywać naczynia, pozamiatać" - no wielką łaskę robisz, nie pracujesz to się domem zajmij u siebie też sprzątam często, bo w syfie żyć też nie lubię. "muszę napalić w piecu " - nie, nie musisz księżniczko palić w piecu, może ci tyłek marznąć. Może dlatego facet cię tak traktuje jak traktuje. ktoś cię utrzymuje, daje dom i jedzenia a tobie przeszkadza to, że musisz pozamiatać czy obiad zrobić? chciałabyś leżeć i pachnieć i upajać się spojrzeniami innych mężczyzn ? no nie bądź żałosna. beatrx Dołączył: 2010-11-17 Miasto: Warszawa Liczba postów: 16160 25 października 2012, 22:29 przecież alimenty na dziecko dostaniesz i tatuś będzie musiał płacić, więc i te pieniądze licz. chociaż póki co spróbuj naprawić ten związek. on wie, że i tak nie odejdziesz dlatego traktuje Cię jak pomiotło. pokaż mu, że masz dokąd pójść, co zrobić, że jesteś młoda i atrakcyjna i poradzisz sobie bez niego. niech poczuje zazdrość. i przede wszystkim nie reaguj na wulgarne zaczepki. powie coś wulgarnego to powiedz raz, że nie życzysz sobie takich odzywek i nie będziesz na nie reagowała. i konsekwentnie nie reaguj, chyba ze powie co chce normalnymi słowami. obiad mu nie nakładaj: ugotuj, zostaw ciepłe w garnkach jak wróci i w ogóle się nim nie zajmuj, niech sam nałoży i sam zje. nie wypytuj, czy dobre, nie zagaduj, olewaj go. zajmuj się sobą i dzieckiem. ma o coś pretensje? nie rozmawiaj z nim. nie pozwól się traktować jak szmata to nie będzie Cię tak traktował. Dołączył: 2012-04-10 Miasto: Dobrodzień Liczba postów: 334 25 października 2012, 22:30 ja tez musze palic w piecu itd i tez jestem ze wsi na zadupiu, nosze drewno i zagrabiam liscie itd i tez nie lubie tego jak cholera bo czuje sie wtedy jak wieśniara ale wazne jest by ktoś to doceniał.... myśle ze popadasz w depresje i należy ci się kopniak w dupe,,,, pomaluj się, zrób maseczkę, ładnie ubierz , zawsze znajdzie sie na to chwila czasu, zmieni cię to i stosunek do życia, zastanów się czy ty tez chwalisz męza, jak z nim rozmawiasz , czy ciągle mu narzekasz?/upadnij do tego poziomu by sama sprawic mu pierwsza komplementy moze to zaowocuje i poczuje się doceniony i doceni i ciebie,, trudny okres w waszym związku jest i musicie go przetrwac,,, mysle ze musisz trochę poczekac by było znów ok ale jest nadzieja,,,jesl to nie poskutkuje pomyślimy dalej LillAnn1 25 października 2012, 22:33 anikah napisał(a):Moim zdaniem musisz coś zrobić ze swoim życiem i to szybko. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że krzywdzisz wasze dziecko wychowując je w takiej atmosferze. To już nie te czasy gdzie zły związek ciągnęło się "ze względu na dziecko" bo wiadomo już, że to wcale nie jest dla ich dobra. Raczej z wielka szkodą na przyszłość. Pomyśl, że synek wyrastając w domu z wiecznie nieinteresującym się nim ojcem warczącym na matkę i sfrustrowaną nieszczęśliwą matką sam będzie miał problemy różnego rodzaju. Mogą to być problemy emocjonalne, z nauką, ze zbudowaniem zdrowej relacji w przyszłości, z założeniem rodziny itp. Nie masz rodziców, którzy przyjęli by cię na jakiś czas dopóki wszystkiego sobie nie ułożysz? Może twój partner przejrzy na nie mam,a mama mieszka w maleńkim mieszkanku ze swoim męzem(ojczymem),nie ma tam dla nas miejsca,chociaż pewnie mama by nas przygarnęła,jak to mama....nie chcę jej zamęczać swoimi problemami...jestem dorosła i powinnam sama zadbać o siebie i synka...najpierw chciałam wszystko wyrzucić z siebie,te emocje bo mnie niszczą...a potem przemyśleć sobie co dalej i działać...Dziękuję wszystkim za opinie...negatywne też dają pewnego rodzaju kopa i inne spojrzenie na niektóre rzeczy... Dołączył: 2012-06-16 Miasto: Liczba postów: 341 25 października 2012, 22:37 Masz rodzinę? Kogoś do kogo mogłabyś chociaż na kilka dni pojechać, odpocząć, nabrać dystansu? Może chwilowa rozłąka Wam pomoże Dołączył: 2012-10-21 Miasto: Nadzieja Liczba postów: 310 25 października 2012, 22:38 A ty z moim facetem jesteś albo z jego bratem blizniakiem Uciekaj gdziekolwiek LillAnn1 25 października 2012, 22:38 WhiteTigress napisał(a):Masz rodzinę? Kogoś do kogo mogłabyś chociaż na kilka dni pojechać, odpocząć, nabrać dystansu? Może chwilowa rozłąka Wam pomożeNajczęściej jadę właśnie do mamy na kilka dni aby odpocząć:) paradaise26 25 października 2012, 22:40 o matko - przeczytałam i pamiętnik i wypowiedź na forum - moja rada nie pakuj się w to... po ślubie pokaże swoje prawdziwe oblicze - zobaczysz ladyofdarknesss 25 października 2012, 22:43 Moim zdaniem Twoj wpis jest bardzo emocjonalny. Nie pisalas go czasem pod wplywem jakiejs dzisiejszej sytuacji, przez ktora jestes zla? Czasem kobiety (ja w sumie tez) przyzwyczajaja swoich mezczyzn do tego, ze jak przychodza do domu z pracy to my od razu lecimy z cieplymi kapciami i obiadem... Oczywiscie w sytuacjach kiedy to w naszym zwiazku uklada sie sielankowo... A jak nadejda czarne chmurki to wyciagamy stare brudy i potrafimy wyciagnac nawet najstarsze zle sytuacje jakie nam tylko utkwily w pamieci... Jestem w stanie Cie zrozumiec. Kazda kobieta chce czuc sie doceniona, kochana... Przy dziecku jest pewnie sporo pracy a w dodatku spadly na Ciebie obowiazki domowe. Niestety tak wyglada dorosle zycie. Masz dziecko to masz tez obowiazki . Ciezko by bylo, zeby Twoj facet zwalnial sie z pracy i palil Ci w piecu... Albo gotowal obiadki... Jestem w stanie zrozumiec to ze oboje jestescie zmeczeni... Kazdy potrzebuje odpoczac... Jasne jest, ze facet powinien tez okazywac szacunek. To nie ulega watpliwosci... Ale to Ty sama musisz wiedziec czy chcesz byc w takim zwiazku czy nie... Moze faktycznie pora skorzystac z porady fachowca... Moze on pomoglby Ci poszukac jakiegos rozwiazania... Ale to przede wszystkim Ty sama powinnas odpowiedziec sobie na wiele pytan...